
Moi drodzy, wrzucam kilka fotek z „Tartan Day”. Impreza bardzo udana ale źle rozłożona w czasie. Na obejrzenie wszystkich atrakcji, rozgrywających się w tym samym momencie, było zaledwie 2 godziny.
Afirmacja szkockości do potęgi. Szkoci są dumni ze swego kraju i wizualnie przynajmniej patriotyzm aż z nich kipi. Gorzej niestety z tym co się dzieje w ich umysłach. Z jednej strony miłość do kraju- z drugiej kompletny brak wiedzy na temat: historii ,legend, świąt, uwarunkowania politycznego. Więcej mogą powiedzieć o Celticu Glasgow niż o tym dlaczego stracili niepodległość. No ale czyż u nas w przypadku niektórych osób nie jest podobnie?
W Aberdeen „Tartan Day” rozbrzmiewał głosem dud, kilka orkiestr w kluczowych miejscach miasta dawało koncerty. Na cmentarzu, tańce i swawole ku uciesze gawiedzi. W Urzedzie Miasta, w tym dniu wstęp był wolny. Można było zwiedzić samą siedzibę władz oraz dowiedzieć się o swoich szkockich korzeniach. Na głównym placu miasta inscenizacja średniowiecznej bitwy. Do niej powrócę kiedy indziej bo zasługuje na oddzielny wpis. No i oczywiście coś dla podniebienia, kiermasz samych dobroci, większość jak najbardziej made in Scotland.
Biegałam z aparatem po centrum miasta, by wszystko zobaczyć, by wszystko zachować i Wam pokazać
martan






Mit o wielkim rudym szkocie ;)

Inscenizacja


Urząd Miasta w Aberdeen


Królowa Victoria


Na cmentarzu trwa zabawa


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz